bieliźniarstwo i pończosznictwo
Numer: 017 :: Moda dla zamożnych

Moda dla zamożnych (1943)

Na świecie coraz większą uwagę zamożnych klientów wzbudza miraż sztuki i mody. Konsumenci są skłonni płacić więcej za ubiory nawiązujące do wybranych stylów sztuki. Projektanci ubrań dostrzegają ten trend i z coraz to większą częstotliwością pojawiają się na wernisażach i pokazach. Obserwują tendencje w sztuce, dobór kolorów. Potem wykorzystują swoje obserwacje w zaciszu pracowni, gdzie powstają nowe tkaniny i szyte są z nich sukienki, bluzki, czy też elementy garderoby.
O zjawisku projektowania mody zaczęto mówić dopiero na początku XIX wieku wraz z pojawieniem się Charles’a Fredericka Wortha i jego paryskiego mahon couture.

reklama

Wcześniej anonimowi krawcy jedynie kopiowali trendy dworskie. Sukces Wortha był tak wielki, że domy mody zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu, a projektanci urośli do rangi artystów. Ale dopiero ideowy następca Wortha i największy kreator XX wieku Paul Poiret na dobre połączył projektowanie ze sztukami wizualnymi. Kolekcjonował Picassa i Matisse’a, a swoje szkice konsultował z przyjacielem, malarzem fowistą Francisem Picabią. To właśnie on wyzwolił kobiety z bezwzględnej dyktatury gorsetu. Poiret zerwał z panującymi w modzie kanonami i zaprojektował nowoczesny stanik. Po ukazaniu się pierwszego francuskiego tłumaczenia “Baśni tysiąca i jednej nocy” zaczął lansować orientalne wzory. Suknie zyskały głębokie dekolty, pióra i drogie kamienie, cekiny i złote hafty. Cały czas dążył do zespolenia krawiectwa ze sztukami plastycznymi, zatrudniał najlepszych rysowników i malarzy do projektowania tkanin. Jego sztandarowe hasło brzmiało: “Bóg stworzył kobietę, a Poiret ją ubiera”. Kres jego dyktaturze położyła dopiero I wojna światowa i pojawienie się prostych kostiumów Coco Chanel.
Łączenie mody i sztuki to dziś niezły biznes. W Japonii w centrach handlowych, w tokijskiej dzielnicy Shibuya, wiszą obrazy topowych artystów, a w butikach można kupić ubrania i gadżety w podobnej stylistyce. Na ścianach pełno dzieł miejscowej gwiazdy Takashiego Murakamiego. A w sklepikach pełno szalików, butów i sukienek w identycznej kolorystyce i linii. W USA i w Europie furorę robią kreacje gwiazd, wystawiane w gablotach jak najcenniejsze eksponaty. Zainteresowaniem cieszą się stroje noszone przez Marilyna Mansona, które zaprojektował Polak – Arkadius. Hitem jest suknia z 10 tys. kryształów, którą Marilyn Monroe miała na sobie, gdy śpiewała piosenkę “Happy Birthday” prezydentowi Kennedy’emu. Kryształy pochodziły z firmy Swarovski, która sławę zdobyła właśnie dzięki modzie. Suknie zdobione jej kamieniami nosiła też Marlena Dietrich, a buty robił Hugo Boss.

reklama
Spis treściWydania archiwalne