bieliźniarstwo i pończosznictwo

Bielizna damska narzędziem protestu

19.10.2007 20:59 (1360)

Kobiety z kilku krajów świata wysyłają do birmańskich ambasad majtki w ramach protestu przeciw wojskowym władzom Birmy i ich niedawnej brutalnej rozprawie z opozycją – poinformowała Polska Agencja Prasowa.
W kulturze Azji Południowo-Wschodniej, a w tym także Birmy istnieje przesąd zgodnie z którym kontakt z damską bielizną pozbawia władzy. Do akcji włączyły się kobiety z Tajlandii, Australii, Singapuru, Wielkiej Brytanii i innych krajów Europy. Jako wyraz protestu przekazują swoją bieliznę do birmańskich placówek dyplomatycznych.

reklama

Fala demonstracji w Birmie wybuchła około połowy września i trwała ponad dwa tygodnie, spotykając się ze zbrojną odpowiedzią policji i wojska, a następnie z falą represji, których skala nie jest jeszcze w pełni znana. Represje wobec opozycji spowodowały już – według źródeł dysydenckich – blisko 200 ofiar śmiertelnych, tymczasem władze Birmy utrzymują, że było ich dwadzieścia razy mniej.
Protest może odnieść zakładany skutek. Zdaniem jednej z działaczek ruchu “Panties for Peace” (Majtki dla Pokoju) cała birmańska junta, a szczególnie jej przywódca generał Than Shwe są bardzo przesądni. Dlatego też wspomniana wyżej organizacja namawia kobiety z całego świata, aby przyłączyły się do protestu i dostarczyły swoją bieliznę do najbliższej birmańskiej placówki dyplomatycznej.

koronkowe majteczki

W Polsce najbardziej znanym przesądem związanym z damską bielizną, a dokładniej z majtkami jest ten dotyczący studniówki i matury. Owy przesąd mówi, że aby pomyślnie zdać egzamin dojrzałości należy na studniówkę koniecznie założyć czerwone, koniecznie koronkowe majteczki.

Sonda
Jak często kupujsz nowy biustonosz?
raz w miesiącu i częściej
raz na dwa-trzy miesiące
raz na pół roku
raz na rok

 
Subskrybuj bezpłatny biuletyn

reklama
W bieżącym numerzeWydania archiwalne